Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

Pełnoziarnista margherita

Jestem wielbicielką pizzy! Jeśli chodzi o restauracje, znam zaledwie kilka, do których warto pójść. W reszcie albo jest niedobre ciasto, albo sos o smaku konserwantów z wielkiego plastikowego wiadra, po którym boli brzuch. Po sosie, nie po wiadrze :) W innych żałują dodatków lub nakładają ich za dużo. A ja lubię pizzę na cieniutkim cieście, którą da się jeść paluchami bez podtrzymywania drugą ręką, z sosem ze świeżych pomidorów i z niewielką ilością składników. Ach i ser! Po prostu ser, a nie kupowane w worach w Makro coś starte seropodobne, co łączy z serem jedynie to, że się ciągnie. A i to nie wygląda w tym wydaniu apetycznie.
Najcudowniejszą pizzę jadłam mieszkając w Rzymie. Akurat we Włoszech z całą pewnością jest mnóstwo miejsc, w których człowiek zakochuje się w pizzy od pierwszego gryza, ale ja po moim pierwszym gryzie rzadko zdradzałam miejsce, w którym się zakochałam:) To była maleńka rodzinna pizzeria z pizzą na wynos. Włoch ojciec (poznać po wąsach) i jego czterech synów, jeden przystojniejszy od drugiego. Może to dlatego tak smakowała?:) Zapach ciasta i sosu pomieszany z zapachem drewna w piecu powalał od wejścia. Nie wchodziło się od razu-swoje trzeba było odstać w kolejce na chodniku. To też było na swój sposób magiczne. Potem z zawiniątkiem szłam do parku naprzeciwko i jeśli nie było wolnej ławki, siadałam przy najbliższym drzewie opierając się o nie plecami i to był mój czas!

Dziś mam dla Was pizzę pełnoziarnistą pachnącą bazylią z sosem ze świeżych pomidorów i mozzarellą.

 Pełnoziarnista margherita

ciasto:
półtorej szklanki mąki pełnoziarnistej (użyłam żytniej)
pół szklanki ciepłej wody
łyżka oliwy
płaska łyżeczka drożdży
łyżeczka soli
łyżeczka cukru

sos:
1 duży pomidor
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
kilka gałązek świeżej bazylii
łyżeczka cukru
łyżeczka koncentratu pomidorowego (ładnie podkreśli smak sosu)
sól, pieprz, ostra papryka do smaku
łyżeczka oliwy z oliwek do smażenia

I oczywiście mozzarella

Zaczynamy od ciasta. Z drożdży, odrobiny wody, cukru i odrobiny mąki robimy zaczyn i odstawiamy na kilkanaście minut. Mieszamy resztę składników, dodajemy gotowy zaczyn i zagniatamy ciasto. Wszystko zależy od użytej mąki, więc czasem trzeba delikatnie ciasto rozrzedzić, innym razem podsypać mąką-musicie to wyczuć.
Gdy ciasto będzie gotowe, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na czas przygotowania sosu.
Cebulę kroimy w niewielką kostkę, wrzucamy na rozgrzaną oliwę i smażymy na małym ogniu do zeszklenia. W tym czasie pomidora sparzamy wrzątkiem, obieramy ze skórki i kroimy na niewielką kostkę. Czosnek siekamy. Gdy cebula jest zeszklona, dodajemy czosnek, a pół minuty później łyżeczkę cukru. Mieszając smażymy kolejne pół minuty i wrzucamy pomidory. Podsmażamy 2-3 minuty, dolewamy pół szklanki wody, dodajemy łyżeczkę koncentratu pomidorowego i przyprawy (niewiele, pod koniec dosmaczymy) i dusimy na małym ogniu kilkanaście minut, aż sos się zredukuje. Gdy sos jest gęsty, dodajemy posiekaną bazylię, gotujemy jeszcze minutę i zdejmujemy z ognia. Sos można lekko zmiksować, ale ja rozgniatam widelcem, by były wyczuwalne małe cząsteczki warzyw. Teraz czas na dosmaczanie - sos powinien być jednocześnie słodki, kwaśny i lekko pikantny.
Z ciasta formujemy cienki placek. Z mąki pełnoziarnistej nie wychodzi tak elastyczne ciasto jak z pszennej, więc może sprawić odrobinę kłopotu, ale co to dla Was!:) Brzegi ciasta smarujemy odrobiną oliwy, nakładamy równomiernie sos. Mozzarellę kroimy w plastry, a potem rwąc układamy na sosie. Wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Pizza jest gotowa po 10-15 minutach.
Smacznego!

piątek, 19 lipca 2013

Kanapki caprese

Dziś na włoską nutę. Zauważyłam, że lato kojarzy mi się z Włochami. Pewnie przez to słońce. Pomidory, oliwki, bazylia i oliwa z oliwek. Tym razem caprese przeniosłam na kromki chleba i tak pięknie zaczęłam dzień.

Kanapki caprese

dwie kromki chleba pełnoziarnistego
mozzarella
pomidor
2 czarne oliwki
kilka listków bazylii
odrobina oliwy z oliwek
odrobina soli do podkreślenia smaku

Na kromkach układamy naprzemiennie plasterki mozzarelli i pomidora, układamy plasterki oliwek, posypujemy posiekaną bazylią, delikatnie solimy i skrapiamy oliwą z oliwek.
Gotowe! Miły początek dnia:)



sobota, 20 kwietnia 2013

Brodetto-zupa rybna z pomidorami

To nie jest klasyczne włoskie brodetto, bo brakuje w nim małż i kalmarów, ale cała reszta się zgadza. W sezonie warto ją robić ze świeżych pomidorów. To, co teraz jest w sklepach, na pomidory tylko wygląda i czasami woła o pomstę do nieba, bo nie smakuje nawet jak powietrze. Wykorzystałam więc pomidory bez skórki w puszce (tak zwana pulpa).
Lekka, aromatyczna i smaczna zupka. Gotowałam ją po raz pierwszy, ale zdecydowanie nie ostatni! Czy jeśli napiszę, że zupa rybna skradła mi serce, będziecie się ze mnie śmiać?:)

Brodetto-zupa rybna z pomidorami

pół kg filetów z ryb morskich
sok z połówki cytryny
puszka pomidorów bez skórki
2 cebule
2 ząbki czosnku
łyżeczka oliwy
kilka listków świeżej bazylii 
sól, pieprz i ostra papryka do smaku
łyżeczka śmietany na talerz
natka do posypania

Filety kroimy na kostki ok 2 cm, posypujemy solą i pieprzem, skrapiamy sokiem z cytryny i wstawiamy na pół godziny do lodówki.
Cebulę kroimy w niewielką kosteczką, czosnek rozcieramy lub wyciskamy przez praskę. Podgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulę i czosnek do lekkiego zrumienienia. Dodajemy pulpę (pomidory kroimy w kostkę) i podsmażamy razem 5-10 minut. Przekładamy pomidory do garnka, dodajemy litr wody, sól, pieprz i paprykę i gotujemy 40 minut na niewielkim ogniu.
Dodajemy rybę i posiekane listki bazyli. Gotujemy jeszcze 15 minut. Czas na ostateczne doprawienie - brodetto powinno być lekko pikantne
Zupkę rozlewamy do talerzy, nakładamy łyżeczkę śmietany i posypujemy posiekaną natką pietruszki.
Smacznego:)

Wersja na speedcooka:
pół kg filetów z ryb morskich
sok z połówki cytryny
puszka pomidorów bez skórki
2 cebule
2 ząbki czosnku
łyżeczka oliwy
kilka listków świeżej bazylii 
sól, pieprz i ostra papryka do smaku
łyżeczka śmietany na talerz
natka do posypania

Filety kroimy na kostki ok 2 cm, posypujemy solą i pieprzem, skrapiamy sokiem z cytryny i wstawiamy na pół godziny do lodówki.
Cebulę kroimy w niewielką kosteczką, czosnek rozcieramy lub wyciskamy przez praskę. Podgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulę i czosnek do lekkiego zrumienienia. Dodajemy pulpę (pomidory kroimy w kostkę) i podsmażamy razem 5-10 minut. Przekładamy masę pomidorową do naczynia miksującego, dodajemy wodę i gotujemy: obroty 0, temperatura gotowanie, czas 55 minut. Na 15 minut przed końcem dodajemy rybę i posiekane listki bazylii.
Czas na ostateczne doprawienie - brodetto powinno być lekko pikantne
Zupkę rozlewamy do talerzy, nakładamy łyżeczkę śmietany i posypujemy posiekaną natką pietruszki.
Smacznego:)


środa, 30 listopada 2011

Fettuccine z pesto

Makaron, oliwa, bazylia i czosnek - czujecie ten zapach?:) Raz nawet sąsiad zapukał ze słowami: "Nie mogłem się powstrzymać! Co dziś na obiad?". Chyba nie trzeba bardziej reklamować tego wynalazku kubków smakowych:)
Robię fettuccine, bo to mój ukochany makaron, ale świetnie też sprawdza się spaghetti. Ważne, by makaron ugotowany był al dente.

Fettuccine z pesto

pęczek świeżej bazylii,
2 ząbki czosnku
1/4 szklanki oliwy z oliwek
10 orzeszków piniowych
łyżka startego parmezanu
sól i pieprz
fettuccine lub spaghetti

Zaczynamy od zrobienia pesto. Odrywamy listki z bazylii, siekamy orzeszki i miażdżymy czosnek. Dodajemy oliwę, parmezan, szczyptę soli i odrobinę pieprzu i wszystko miksujemy lub ucieramy na gładką masę. Pesto można zrobić w większej ilości o przechowywać je w słoiczku w lodówce ok. dwa tygodnie.
Makaron gotujemy al dente, odcedzamy i z powrotem wrzucamy do garnka. Dodajemy pesto i dokładnie mieszamy. Parmezan już jest w pesto, ale jeszcze odrobina na wierzchu nie zaszkodzi:)
Smacznego!

środa, 19 października 2011

Arancini siciliani

Wczoraj tuż przed północą zapakowałam się wreszcie do łóżka z książką na zasłużony odpoczynek, włączyłam radio i przeniosłam się wraz z "Nocą ze smakiem "do słonecznych Włoch. Oczywiście jednocześnie nie słuchałam i nie czytałam - czytałam w przerwach muzycznych:)
Przypomniało mi się, że dawno nie robiłam arancini. Kilka lat temu spędziłam miesiąc w Cineto Romano - małym słodkim miasteczku na południu Włoch. Przy rynku pomiędzy macellerią a gelaterią była smażalnia arancini. Do wyboru, do koloru: z mozzarellą, grzybami, łososiem, szpinakiem, kiełbasą, krewetkami, bakłażanem lub tylko z masłem. A w grudniu z okazji święta Santa Lucia można tam zjeść arancini na słodko, ale ja już wtedy byłam w Polsce i nie dane mi było spróbować.

Ja najbardziej lubię klasyczne, czyli z nadzieniem  mięsno - pomidorowym z dodatkiem groszku. Arancini robię "z głowy", ale dziś wszystko sobie skrzętnie notowałam, byście też mogli poczuć smak Napoli.

Arancini siciliani
Proporcje na 10 kulek wielkości mandarynki:

Nadzienie:
niewielka cebula
3 łyżki z górką mielonego mięsa
2 pomidory (ja dodałam 2 pelati z puszki)
pół małe puszki groszku (ok. 100 g)
sól i pieprz do smaku
łyżka oliwy do smażenia

Otoczka:
2/3 szklanki ryżu (może być arborio, ja użyłam ryżu do sushi)
2/3 szklanki wody
1 jajko
3 łyżki startego parmezanu (można spokojnie dodać ser żółty)
sól i pieprz do smaku
ewentualnie kilka kropel sosu sojowego

Dodatkowo:
jajko i bułka tarta do panierowania
olej do głębokiego smażenia.

Ryż płuczemy 6-7 razy*. Zalewamy taką samą ilością wody, dodajemy szczyptę soli i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem 20 minut (sprawdzamy, czy woda za bardzo nie wyparowała, bo ryż się przypali). Zestawiamy z ognia i zostawiamy jeszcze 5 minut pod przykryciem. Możemy też użyć ryżu pozostałego z obiadu.
W tym czasie zajmujemy się nadzieniem. Cebulę drobno siekamy i podsmażamy. Dodajemy mielone mięso i smażymy razem. Gdy mięso już nie jest surowe, dodajemy pokrojone pomidory, smażymy aż woda wyparuje i dosmaczamy. Gdy pomidory są zbyt kwaśne, można dodać odrobinę cukru. Wrzucamy groszek i trzymamy na ogniu pół minuty mieszając.
Wracamy do ryżu. Zdejmujemy pokrywkę, do gorącego ryżu wrzucamy ser i mieszamy, aż się rozpuści. Dosmaczamy wedle gustu solą i pieprzem i odstawiamy do ostygnięcia. Dodajemy jajko i dokładnie mieszamy.
Arancini formujemy jak knedle z mięsem, czyli turlamy w dłoni kulkę, robimy w środku dziurkę, wkładamy nadzienie i zaklejamy. Klasyczne arancini mają wielkość mandarynki. Kulki wrzucamy do roztrzepanego jajka, obtaczamy w tartej bułce i smażymy na głębokim oleju.
Można jeść na ciepło i na zimno. Włosi traktują arancini jako przystawkę.
Proste i pyszne:)


*Płuczę ryż wlewając wodę do garnka i wylewając do drugiego. I ponownie. Wodą po płukaniu podlewam kwiaty - fantastycznie odżywia!
To samo robię z wodą po gotowaniu ziemniaków. A jak w lodówce znajdę podeschnięte drożdże, rozpuszczam je w odrobinie ciepłej wody, rozcieńczam i do kwiatów.
To taka odrobina prywaty Pani Domu:)

niedziela, 20 marca 2011

Pasta integrale con tonno e pomodori

...czyli razowy makaron z tuńczykiem i pomidorami.
Uwielbiam!
Proste, szybkie, pyszne, lekkie:)

Pasta integrale con tonno e pomodori
makaron razowy
puszka tuńczyka w kawałkach w oliwie
puszka pomidorów (lub kartonik)
3 ząbki czosnku
łyżeczka cukru
kilka gałązek świeżej bazylii
sól, pieprz do smaku

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Do garnka wrzucamy tuńczyka (jeżeli wybierzemy w sosie własnym, należy dodać oliwy). Dodajemy pomidory, posiekany czosnek, bazylię, cukier (by złamał kwaśność pomidorów), sól i pieprz. Podgrzewamy do zawrzenia mieszając. Jeszcze raz dosmaczamy i sos jest gotowy.
Polewamy sosem makaron i czujemy się jak na południu Włoch:)


Smacznego!

piątek, 18 lutego 2011

Grissini

Ostatnie grissini, jakie jadłam, to smak sprzed ośmiu lat. Podane z prosciutto na placu w górskim Cineto Romano smakowały niezapomnianie. 
Przejrzałam kilka przepisów w necie, ale znalazłam jedynie te pieczone na mące pszennej, a te włoskie miały lekko kwaśny posmak i zdecydowanie zawierały żytnią. Postanowiłam zaimprowizować i udało się. Podaję przepis z czystym sumieniem:)

Grissini

2 szklanki mąki razowej
2 szklanki mąki pszennej
20 g świeżych drożdży
5 łyżek oliwy z oliwek
półtorej szklanki ciepłej wody
łyżka cukru
2 łyżki soli
garść rozmarynu

W niewielkiej ilości wody rozpuszczamy drożdże i łyżkę cukru, odstawiamy na 10 minut, by popracowały. Resztę składników mieszamy w misce, dodajemy drożdże i wyrabiamy gładkie ciasto. Odstawiamy na pół godziny. Wyrabiamy raz jeszcze troszkę dłużej (około 10 minut) i ponownie odstawiamy na godzinę. 
Z kawałków ciasta rolujemy paluszki, układamy je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze i nie czekając, aż urosną, od razu wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika.
Paluszki są gotowe, gdy nabiorą nieco rumieńców i są chrupkie również w środku. Mojemu piekarnikowi zajęło to między 10 a 15 minut.

Smacznego:)

poniedziałek, 29 listopada 2010

Mini calzone

Włoski wypiek. A jak włoski, to łatwy. I pyszny.
Calzone to nic innego jak pieczone drożdżowe pierożki z nadzieniem z sera i czegokolwiek:) Z wędlinką drobiową, kurczakiem z obiadu, z salami, z boczkiem, czyli tym, co akurat w lodówce. Można dodać oliwki, pomidory, wedle fantazji.
My lubimy takie calzone light. Pomysł na kolację, podwieczorek, przekąskę, zachciankę.

Mini calzone

Ciasto na około 28-30 sztuk:
350 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
15 g świeżych drożdży
250 ml ciepłej wody
2 łyżki oliwy

Nadzienie:
żółty ser lub ser w plasterkach hochland
wedle uznania: wędlina, kurczak, boczek, salami itp.
jajko do smarowania
zioła do posypania-ja używam prowansalskim lub rozmarynu

Drożdże rozpuszamy w odrobinie wody i odstawiamy na 10 minut, by popracowały. Następnie mieszamy wszystkie składniki i zagniatamy ciasto. Odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Po godzinie ciasto cieniutko rozwałkowujemy, kroimy kwadraty 10x10 cm, na połówce kładziemy trójkąt sera i wybrany przez nas drugi składnik. Składamy na pół po przekątnej, sklejamy brzegi, zawijamy je pod spód i kładziemy na wysmarowanej masłem i posypanej mąką blasze. Każdy pierożek smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy ziołami. Nie czekamy aż wyrosną lecz od razu wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy 10-15 minut do zrumienienia.

Smacznego:)

sobota, 27 listopada 2010

Makaron z sosem serowym-pasta con salsa di formaggio

To nasze ulubione danie makaronowe. Proste, szybkie i pyszne.
Nie ma jednolitego przepisu, bo wszystko zależy od serów, jakie mamy w lodówce i od dobrego dosmaczenia. Spróbuję jednak jakiś przykładowy przepis stworzyć-jak raz zrobicie, będziecie szaleć po swojemu:)

Pasta con salsa di formaggio
makaron-my najbardziej lubimy rurki
kartonik śmietanki 18% (250 ml)
2 łyżki kwaśnej śmietany
1 serek topiony
6 plasterków żółtego sera
3 plasterki serka w plasterkach hochland
kawałeczek sera pleśniowego-niekoniecznie, według gustu
pęczek natki pietruszki
pieprz, ostra papryka i sól do smaku

Makaron wrzucamy na wrzątek i w tym czasie przygotowujemy sos.
Do garnka wlewamy śmietankę, dodajemy kwaśną śmietanę. Serek topiony kroimy na małe kawałki, to samo z serem żółtym i serkiem hochland. Natkę siekamy i wszystko wrzucamy do śmietany. Gotujemy wszystko na małym ogniu często mieszając do roztopienia serów, połączenia się składników i zgęstnienia-około 5-10 minut. Dosmaczamy-sos powinien być lekko pikantny.
Makaron odcedzamy, wrzucamy z powrotem do garnka, wlewamy sos i dokładnie mieszamy.
I hop na talerz:)

Smacznego!

piątek, 30 lipca 2010

Lasagne ze szpinakiem-lasagne con spinaci

Każdy z nas ma takie potrawy, na które nie ma przepisu spisanego w kuchennym notatniku. Potrawy, które za każdym razem są pewnego rodzaju improwizacją. Znamy składniki, wiemy, jak mają smakować-wrzucamy, mieszamy, dosmaczamy i gotowe.
Jedną z moich takich potraw jest lasagne ze szpinakiem. Szczerze mówiąc nawet nie jestem wierna tym samym składnikom. Dlaczego? Bo na lasagne zazwyczaj mnie nalatuje:) Znienacka.
Szpinak mrożony mam zawsze, bo kocham szpinak. Bez czosnku nie wyobrażam sobie kuchni. Płaty makaronowe też zazwyczaj mam, a jeśli nie, to zastępczo cannelloni się znajdzie. Twarożek?-nie zaczynam dnia bez twarożku. Pomidory?-bezwzględnie! Więc co mi jeszcze trzeba do zrobienia lasagne ze szpinakiem?
Chętka i chęci!

Lasagne ze szpinakiem

makaron lasagne (ta sama wersja do cannelloni)
opakowanie mrożonego szpinaku (w sezonie może być świeży)
5 ząbków czosnku (lub 6 lub 7 lub...)
około pół kostki twarożku (obojętnie jakiego, spokojnie można użyć opakowanie twarożku cottage)
2 pomidory (dla odmiany cukinia, bakłażan)
świeża bazylia (mogą też być zioła suszone-jakie lubimy)
żółty ser
oliwa z oliwek

Na oliwie podsmażamy niezbyt drobno pokrojony czosnek. Szpinak rozmrażamy, wrzucamy na sito do odsączenia i potem na patelnię z delikatnie podsmażonym czosnkiem (w przypadku świeżego szpinaku wrzucamy poszatkowane drobno liście) i podsmażamy mieszając około 5 minut. Po delikatnym przestudzeniu dodajemy pokruszony twarożek, mieszamy i dosmaczamy solą i pieprzem lub czymś dla naszego smaku.
Makaron gotujemy 3 minuty (w przypadku szpinaku mamy za mało wody do wchłonięcia, więc nie kładziemy surowego makaronu), delikatnie wyjmujemy z wody i kładziemy pierwszą warstwę na wysmarowaną oliwą blachę. Płaty smarujemy cienko oliwą. Nakładamy część szpinaku, na szpinak plasterki obranych ze skórki pomidorów, na pomidory posiekaną bazylię i na to odrobina pieprzu. Na to kolejna warstwa makaronu i te same składniki do wyczerpania. Ważne, by ostatnią warstwę stanowiły posypane dobrociami pomidory.
Na wierzch ścieramy żółty ser (lub kładziemy plastry)-ilość dopasowana do upodobań. Pieczemy około 20-30 minut-tyle, by nóż włożony w potrawę sugerował miękki makaron.


Smacznego:)

wtorek, 8 czerwca 2010

Szpinakowy makaron z tuńczykiem i pomidorami

Czyli włoskie fettuccini spinaci con tonno e pomodori. Magia połączenia najlepszych smaków: szpinak, czosnek, pomidory, bazylia, oliwa z oliwek, tuńczyk. 
Taniec na Piazza Venezia:)
Hmmm... rozmarzyłam się. To chyba przez to słońce.
Przepis prościutki, składniki łatwo dostępne, obiad w 15 minut-czego chcieć więcej?

Fettuccini spinaci con tonno e pomodori

szpinakowy makaron fettuccini (szerokie wstążki)
puszka tuńczyka sosie własnym
3 pomidory
3 ząbki czosnku
bazylia (najlepiej świeża, ale niekoniecznie)
sól, pieprz i cukier do smaku
łyżka oliwy z oliwek

Pomidory parzymy wrzątkiem, zdejmujemy skórkę, kroimy, wrzucamy do garnka i podduszamy około 10 minut. Czosnek szatkujemy niezbyt drobno, podsmażamy chwilkę na oliwie z oliwek. Dodajemy pomidory, tuńczyka i posiekaną bazylię. Dajemy składnikom 5 minut na połączenie. Dosmaczamy solą, pieprzem i odrobiną cukru.
Mieszamy z ugotowanym makaronem i smacznego:)

niedziela, 31 stycznia 2010

Pizza

Uwielbiamy pizzę! Cudowne jest to, że w zależności od składników, za każdym razem jest inna. Poza tym jest przesmacznym śmietnikiem, czyli wyczyszczaczem lodówki:)
W pizzy najważniejsze jest ciasto. Wiele przepisów wypróbowałam zanim znalazłam ten jeden jedyny.
Gorąco polecam!

Pizza
(składniki na małą blachę-na dużą piekarnikową biorę podwójną porcję)
300 g mąki
płaska łyżka soli
duża szczypta ostrej papryki
łyżka oliwy
200 ml wody
10 g świeżych drożdży (lub 5 g suszonych)

Z wody, drożdży i odrobiny mąki robimy zaczyn. Gdy podrośnie dodajemy do reszty składników. Dokładnie zagniatamy i pozostawiamy do wyrośnięcia. Gdy podwoi swą objętość, zagniatamy krótko ponownie i rozkładamy na blasze.
Jeżeli ktoś posiada maszynkę do wyrabiania ciasta, wszystkie składniki wrzucamy razem.
Składniki nadzienia-wedle uznania:)

Smacznego:)

wtorek, 26 stycznia 2010

Penne con olio e aglio

Penne con olio e aglio to nic innego jak makaron rurki z oliwą z oliwek i czosnkiem. Potrawa prosto z rustica cucina. Będąc we Włoszech często jadałam to najprostsze pod słońcem (Italii) danie.
Bajeczny zapach podgrzanej oliwy z oliwek, ostra świeżość czosnku i wiosenność natki-czego więcej do szczęścia potrzeba?:)

Penne con olio e aglio
makaron penne (ja dziś zdecydowałam się na pełnoziarnisty)
5-6 łyżek oliwy z oliwek
3-5 ząbków czosnku (w zależności od wielkości)
pęczek natki
sól, pieprz

Makaron gotujemy z odrobiną oleju, by się nie posklejał. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą i studzimy (to ważne, by nie przywierał później do patelni podczas smażenia). Czosnek i natkę siekamy. Czosnek delikatnie podsmażamy na oliwie-nie pozwalamy mu się zarumienić, chodzi jedynie o wydobycie aromatu. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy makaron, dodajemy sól, pieprz i natkę. Smażymy, aż pojawią się "przypaluszki".

Smacznego!

wtorek, 24 listopada 2009

Cantuccini

Gdy przerzuciłam wczoraj pierwsze kartki książki Ferenc'a Mate'a "Winnica w Toskanii", zapachniały mi cantuccini. Te migdałowe ciasteczka pochodzą z Toskanii z rejonów Prato położonego niedaleko Florencji, a ich korzenie można znaleźć w Renesansie.
Tajemnica tych ciasteczek, ich fenomen, polega na dwukrotnym wypiekaniu, dzięki czemu są niezwykle chrupiące. Włosi maczają je w słodkim winie lub kawie.
Dla dbających o linię: są pieczone bez tłuszczu.
Dla wytrwałych: można je długo przechowywać:)

Cantuccini
3 jajka
175 g cukru
450 g mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
200 g migdałów
starta skórka z pomarańczy (lub cytryny)
sok z połowy pomarańczy (lub cytryny)

Jajka ucieramy z cukrem. Dodajemy skórkę i sok z pomarańczy, następnie mąkę wraz z proszkiem do pieczenia, na koniec posiekane migdały i zagniatamy ciasto podsypując mąką, by było zwarte.
Formujemy wałki o średnicy 5 cm i pieczemy około 35 minut do lekkiego zrumienienia. Wyjmujemy ciasto, pozwalamy mu delikatnie przestygnąć i kroimy na ukos na plasterki szerokości 1 cm. Ciasteczka ponownie wkładamy do piekarnika na około 10 minut.

Smacznego:)

niedziela, 25 października 2009

Cannelloni bolognese

Uwielbiam cannelloni! Za smak i za to, że nie zabiera dużo czasu. Pyszny na świeżo i odgrzewany.
Dziś było włosko na naszym niedzielnym stole.


Cannelloni bolognese

makaron cannelloni
25-30 dag mielonego mięsa
2 cebule
6 ząbków czosnku (my lubimy mocno czosnkowe)
2 pomidory
mała puszka koncentratu pomidorowego
świeża bazylia
kawałek żółtego sera
sól, pieprz, gałka muszkatułowa
2 łyżki oleju

Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na oleju. Dorzucamy mięso mielone i smażymy mieszając, by dobrze się rozpadło. Gdy mięso zmieni kolor, podlewamy wodą (około półtorej szklanki-sosu musi być dużo, by makaron miał możliwość wchłonięcia). Wsypujemy przyprawy i dusimy 20 minut.
Pomidory obieramy ze skórki, kroimy na kawałeczki i wrzucamy do sosu. Dorzucamy zmiażdżony czosnek, koncentrat pomidorowy i kilka listków bazylii i pozwalamy połączyć się smakom na gorącej patelni przez 10 minut.
Nadziewamy mięskiem makaron cannelloni i układamy w keksówce warstwami. Wlewamy pozostały sos i wstawiamy na 40-50 minut do piekarnika. Cannelloni jest gotowe, gdy makaron jest miękki. Teraz pozostaje nam tylko ułożenie sera na wierzchu i krócituki czas w piekarniku do jego rozpuszczenia.

I smacznego życzę:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...