Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie i kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie i kolacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2016

Racuchy serowe z malinami

Ludzie, jak długo mnie tu nie było!
I co mam powiedzieć? No co? Nie mam zielonego pojęcia :) Pani Praca, pan Czas, dziecię Życie. Pochłonięta szaloną codziennością jadłam oczywiście. Tego ostatniego mogłam nie pisać-przecież w innym wypadku by mnie tu już nie było!
Co się działo przez ten czas?
Rozszalały mi się zamówienia i zamieniły moją pracę w inną jakość. Tak jest o niebo lepiej.
Na rynku ukazała się moja druga książka. Tak też jest lepiej:) Za mną mnóstwo spotkań, podróży, poznanych ludzi, zebranych wrażeń i emocji.
I jeszcze nieco innych zmian. Jest dobrze :)

Za oknem wreszcie śnieg. Czekałam na niego jak dziecko. Pewnie zamieszczonym przepisem zupełnie temu zaprzeczę, bo wygląda na to, że zimę chcę przegonić, ale nic bardziej mylnego. Kocham maliny o każdej porze roku! A Wy?
A ten cukier puder nie przypomina przypadkiem troszkę zimy?:)

Przepis pochodzi z mojej drugiej książki i mam nadzieję, że sprawi Wam tyle przyjemności prostotą przygotowania, zwykłymi składnikami i przede wszystkim smakiem, co moim małym bohaterom. Smacznego!

Racuchy serowe z malinami
Pół kg twarogu
pół szklanki cukru
1 budyń waniliowy lub śmietankowy
4 jajka
3 łyżki mąki pszennej
cukier puder do posypania
maliny (świeże lub rozmrożone).

Do miseczki wrzucamy żółtka, ser, mąkę, cukier i budyń i miksujemy na gładką masę. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy do masy serowej i delikatnie mieszamy. Racuchy smażymy na maśle na rumiano, kładziemy maliny i posypujemy cukrem pudrem.



niedziela, 18 maja 2014

Pasztet z tuńczyka


Znów zaniedbałam to miejsce. Fakt, że nie tylko to, wcale nie poprawia mi humoru, wręcz przeciwnie. Moja Babcia mawiała, iż dama nigdy nie mówi, że nie ma czasu. Daleko mi do damy, oj lata świetlne:)
Nie zamierzam obiecywać, że się poprawię, bo nie lubię obietnic bez pokrycia, a w tym momencie mojego życia nic nie mogę nie tylko obiecać, ale też przewidzieć, czy zaplanować. Ot, życie! Grunt, że dobre:)

Niektórzy z Was znają mnie również jako autorkę powieści dla dzieci - smacznej książeczki, zaopatrzonej w przepisy na potrawy, którymi raczą się jej bohaterowie. Tymczasem druga część już jest w wydawnictwie, ale nie do końca pełna, bo brakuje w niej przepisów. Przyszedł czas wkroczyć do kuchni i wypróbować potrawy, które przyszły mi do głowy podczas pisania.

Zaczniemy od pasztetu, na którego przepis przywiozła pani Zosia prosto z urlopu we Francji. Po wysłaniu tekstu zapadka zapadła i trzeba było pokombinować, jak go zrobić:) 
Przypomniało mi się pewne śniadanie. Uwielbiam wszelkiego rodzaju pasty do chleba. W lodówce znalazłam resztkę pasty z tuńczyka z poprzedniego dnia. Było jej zbyt mało, by wystarczyło na wszystkie kromeczki. Obok znalazłam resztkę twarożku ze szczypiorkiem. Postanowiłam zaryzykować i wymieszać - wyszło bajecznie:)
Tak więc gdy zasiadłam nad owym pasztetem z tuńczyka, pomyślałam: a gdyby tak wymieszać tuńczyka z twarożkiem, zamiast szczypiorku wrzucić natkę pietruszki, dodać żółtka, ubić pianę z białek, delikatnie wymieszać, odpowiednio przyprawić i upiec? I wyszło! Przez kilka kolejnych dni nie jadłam nic innego:)

Pasztecik na zdjęciach wygląda mizernie, bo zrobiłam go na próbę z połowy składników, a miałam tylko dużą formę do pieczenia. Ale dla smaku to nie miało przecież znaczenia. Polecam Wam ten pasztet.

Francuski pasztet z tuńczyka od pani Zosi

2 puszki rozdrobnionego tuńczyka (jeden w oleju, drugi w sosie własnym)
30 dag białego sera
4 jajka
4 suchary
2 cebule
pęczek natki
sok z połowy cytryny
szczypta gałki muszkatułowej
sól i pieprz do smaku.

Tuńczyka odsączamy z zalewy i razem z serem, sucharami i cebulą przepuszczamy trzykrotnie przez maszynkę. Natkę drobno siekamy i dodajemy do tuńczyka wraz z żółtkami. Teraz czas na sok z cytryny i doprawianie solą, pieprzem i gałka muszkatułową. W oddzielnym naczyniu ubijamy białka na sztywną pianę, dodajemy do masy i delikatnie mieszamy. Keksówkę smarujemy masłem, wlewamy pasztet. Pieczemy około 40 minut w 200 stopniach do zrumienienia. Po wystygnięciu wkładamy do lodówki, podajemy na zimno.
Smacznego:)


sobota, 31 sierpnia 2013

Pissaladiere

Fantastyczny nicejski placek. Klasyczne ciasto drożdżowe z dodatkiem masła i jajka, więc jest bardziej kruche. Na wierzchu słodka skarmelizowana czerwona cebula przełamana słonym smakiem sardeli i lekko słonych czarnych oliwek. Na francuskich uliczkach można je spróbować każdego ranka, bo pieczony jest nocą.
Fantastyczny na ciepło i na zimno. I trudno mu się oprzeć :)

Pissaladiere

ciasto:
100 ml letniej wody
1 jajko
225 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
25 g masła
2 łyżeczki świeżych drożdży

na wierzch:
pół kg czerwonej cebuli
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki cukru
3 łyżeczki oliwy
półtorej łyżki octu balsamicznego
100 g sardeli z puszki
czarne oliwki
łyżeczka suszonego majeranku
sól i pieprz do smaku

Przygotowujemy ciasto: z drożdży, odrobiny wody i odrobiny mąki robimy zaczyn i odstawiamy na 15 minut. Masło kroimy w kostkę, jajko rozkłócamy, dodajemy resztę składników i zaczyn i zagniatamy ciasto i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
W tym czasie przygotowujemy wierzch: cebulę kroimy w cienkie półplasterki, czosnek siekamy. rozgrzewamy na patelni oliwę, wrzucamy cebulę i czosnek i smażymy na małym ogniu pół godziny od czasu do czasu mieszając. Wsypujemy cukier, wlewamy ocet balsamiczny, sól i pieprz do smaku i smażymy przez 5 minut często mieszając, by cukier się nie przypalił, a cebula ładnie skarmelizowała.
Ciasto ponownie zagniatamy. Prostokątną blaszkę (moja ma wymiary 28x20 cm) delikatnie smarujemy oliwą. Ciasto rozwałkowujemy w kształcie prostokąta na tyle duży, by można było wywinąć brzegi. Masę cebulową równomiernie rozkładamy na cieście. Na wierzchu układamy kratkę z sardeli, umieszczamy w środku każdego powstałego pola oliwkę. Wszystko posypujemy majerankiem. Blachę przykrywamy folią na 15 minut, by ciasto troszkę podrosło. Zdejmujemy folię i wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy około 30 minut, aż ciasto będzie złociste.
Smacznego:)


piątek, 23 sierpnia 2013

Pełnoziarnista margherita

Jestem wielbicielką pizzy! Jeśli chodzi o restauracje, znam zaledwie kilka, do których warto pójść. W reszcie albo jest niedobre ciasto, albo sos o smaku konserwantów z wielkiego plastikowego wiadra, po którym boli brzuch. Po sosie, nie po wiadrze :) W innych żałują dodatków lub nakładają ich za dużo. A ja lubię pizzę na cieniutkim cieście, którą da się jeść paluchami bez podtrzymywania drugą ręką, z sosem ze świeżych pomidorów i z niewielką ilością składników. Ach i ser! Po prostu ser, a nie kupowane w worach w Makro coś starte seropodobne, co łączy z serem jedynie to, że się ciągnie. A i to nie wygląda w tym wydaniu apetycznie.
Najcudowniejszą pizzę jadłam mieszkając w Rzymie. Akurat we Włoszech z całą pewnością jest mnóstwo miejsc, w których człowiek zakochuje się w pizzy od pierwszego gryza, ale ja po moim pierwszym gryzie rzadko zdradzałam miejsce, w którym się zakochałam:) To była maleńka rodzinna pizzeria z pizzą na wynos. Włoch ojciec (poznać po wąsach) i jego czterech synów, jeden przystojniejszy od drugiego. Może to dlatego tak smakowała?:) Zapach ciasta i sosu pomieszany z zapachem drewna w piecu powalał od wejścia. Nie wchodziło się od razu-swoje trzeba było odstać w kolejce na chodniku. To też było na swój sposób magiczne. Potem z zawiniątkiem szłam do parku naprzeciwko i jeśli nie było wolnej ławki, siadałam przy najbliższym drzewie opierając się o nie plecami i to był mój czas!

Dziś mam dla Was pizzę pełnoziarnistą pachnącą bazylią z sosem ze świeżych pomidorów i mozzarellą.

 Pełnoziarnista margherita

ciasto:
półtorej szklanki mąki pełnoziarnistej (użyłam żytniej)
pół szklanki ciepłej wody
łyżka oliwy
płaska łyżeczka drożdży
łyżeczka soli
łyżeczka cukru

sos:
1 duży pomidor
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
kilka gałązek świeżej bazylii
łyżeczka cukru
łyżeczka koncentratu pomidorowego (ładnie podkreśli smak sosu)
sól, pieprz, ostra papryka do smaku
łyżeczka oliwy z oliwek do smażenia

I oczywiście mozzarella

Zaczynamy od ciasta. Z drożdży, odrobiny wody, cukru i odrobiny mąki robimy zaczyn i odstawiamy na kilkanaście minut. Mieszamy resztę składników, dodajemy gotowy zaczyn i zagniatamy ciasto. Wszystko zależy od użytej mąki, więc czasem trzeba delikatnie ciasto rozrzedzić, innym razem podsypać mąką-musicie to wyczuć.
Gdy ciasto będzie gotowe, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na czas przygotowania sosu.
Cebulę kroimy w niewielką kostkę, wrzucamy na rozgrzaną oliwę i smażymy na małym ogniu do zeszklenia. W tym czasie pomidora sparzamy wrzątkiem, obieramy ze skórki i kroimy na niewielką kostkę. Czosnek siekamy. Gdy cebula jest zeszklona, dodajemy czosnek, a pół minuty później łyżeczkę cukru. Mieszając smażymy kolejne pół minuty i wrzucamy pomidory. Podsmażamy 2-3 minuty, dolewamy pół szklanki wody, dodajemy łyżeczkę koncentratu pomidorowego i przyprawy (niewiele, pod koniec dosmaczymy) i dusimy na małym ogniu kilkanaście minut, aż sos się zredukuje. Gdy sos jest gęsty, dodajemy posiekaną bazylię, gotujemy jeszcze minutę i zdejmujemy z ognia. Sos można lekko zmiksować, ale ja rozgniatam widelcem, by były wyczuwalne małe cząsteczki warzyw. Teraz czas na dosmaczanie - sos powinien być jednocześnie słodki, kwaśny i lekko pikantny.
Z ciasta formujemy cienki placek. Z mąki pełnoziarnistej nie wychodzi tak elastyczne ciasto jak z pszennej, więc może sprawić odrobinę kłopotu, ale co to dla Was!:) Brzegi ciasta smarujemy odrobiną oliwy, nakładamy równomiernie sos. Mozzarellę kroimy w plastry, a potem rwąc układamy na sosie. Wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Pizza jest gotowa po 10-15 minutach.
Smacznego!

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Pasta śródziemnomorska

Tak ją sobie nazwałam, bo kojarzy mi się z latem w słonecznej Italii lub Hiszpanii.
Czarne oliwki, suszone pomidory, bazylia i czosnek - to główne i w sumie jedyne składniki. Doprawiłam ją chili, by dodać jej więcej żaru i odrobiną soli, bo czarne oliwki nie są tak słone jak zielone.
Do tego grzanki prosto z grilla i słońce prosto w oczy, a we włosach wiatr:)
A jutro pokażę Wam, do czego ją jeszcze wykorzystałam.

Pasta śródziemnomorska

Ilości to moja zupełna improwizacja, więc i Wy się tym nie przejmujcie:) 
Mniej więcej wyglądało to tak:

słoik czarnych oliwek (200 ml, w tym 75 g oliwek liczone bez zalewy)
4 duże płaty suszonych pomidorów w oliwie (płaty wyglądały jak z ćwiartki pomidora)
listki świeżej bazylii z połowy pęczka
4 duże ząbki czosnku
sól, pieprz i chili do smaku

Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy. Zblendowałam tak, by zostało troszkę małych kawałeczków. Doprawiamy do smaku i wcinamy:)

piątek, 2 sierpnia 2013

Rybne kluseczki z pietruszkowym pesto

Pamiętacie wczorajsze pesto pietruszkowe? Zrobiłam je między innymi z myślą o dzisiejszym obiedzie. Przepis kombinowałam sobie w głowie od jakiegoś czasu i przyznam się, że nie byłam pewna, czy wyjdzie:) Ale dawno nie jadłam tak dobrej ryby!
Kluseczki są bardzo delikatne dzięki temu, że gotowane na parze, a pachnące czosnkiem pesto fantastycznie zaostrza ich smak.

Rybne kluseczki z pietruszkowym pesto

na dwie porcje:
30 dag filetu z białej ryby
jajko
łyżeczka masła
3 łyżki śmietany
1/4 pęczka koperku
łyżeczka soku z cytryny
sól i pieprz do smaku

Z ryb usuwamy resztki ości i mielemy w maszynce. Masło rozcieramy z żółtkami, dodajemy do ryby. Następnie dodajemy śmietanę, posiekany koperek, doprawiamy solą i pieprzem i skrapiamy sokiem z cytryny. Białko ubijamy na pianę i dodajemy do masy rybnej. Dwoma łyżeczkami formujemy owalne kluseczki i układamy na sicie. Gotujemy na parze 12 minut od chwili zagotowania.
Wykładamy na talerz i gorące polewamy pietruszkowym pesto - przepis znajduje się TUTAJ. Smacznego:)

Wersja na speedcooka:
na dwie porcje:
30 dag filetu z białej ryby
jajko
łyżeczka masła
3 łyżki śmietany
1/4 pęczka koperku
łyżeczka soku z cytryny
sól i pieprz do smaku

Z ryb usuwamy resztki ości i mielemy w maszynce. Masło rozcieramy z żółtkami, dodajemy do ryby. Następnie dodajemy śmietanę, posiekany koperek, doprawiamy solą i pieprzem i skrapiamy sokiem z cytryny. Białko ubijamy na pianę i dodajemy do masy rybnej. Dwoma łyżeczkami formujemy owalne kluseczki i układamy na sicie. Gotujemy na parze: obroty-0, temperatura-gotowanie na parze, czas-12 minut. Wykładamy na talerz i gorące polewamy pietruszkowym pesto - przepis znajduje się TUTAJ. Smacznego:)


Sałatka z marynowanym świeżym ogórkiem i fetą

Niezwykle chrupiąca i orzeźwiająca. Dałam ogórkom 10 minut w marynacie, by nabrały aromatu i świetnie się sprawiły:) Dodatek bazylii i mięty podziałał orzeźwiająco, a feta dosmaczyła sałatkę samą sobą. Idealna na letnie upały.

Sałatka z marynowanym świeżym ogórkiem i fetą
 
dwie porcje:
2 świeże ogórki wężowe
czerwona cebula
1/3 opakowania serka feta
łyżeczka świeżej bazylii
łyżeczka świeżej mięty
łyżeczka cukru
szczypta pieprzu
2 łyżeczki soku z cytryny
2 łyżeczki oliwy z oliwek

Ogórki myjemy, nie będziemy ich obierać. Obieraczką do warzyw ścinamy długie cieniutkie plastry, układamy w miseczce, zalewamy sokiem z cytryny, wsypujemy płaską łyżeczkę cukru, mieszamy i odstawiamy na 10 minut, by ogórki się zamarynowały.
Cebulę kroimy na cienkie plasterki, siekamy listki świeżej bazylii i mięty. Serek feta kroimy w średnią kostkę - dzięki niemu nie potrzebujemy już soli. Do oliwy dodajemy pieprz.
Ogórki lekko otrząsamy z soku, układamy na talerzu. Następnie układamy cebulę i fetę. Posypujemy bazylią i miętą, całość skrapiamy oliwą z pieprzem. Smacznego:)

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jajecznica z szynką i mozzarellą

Dziś znów wyskoczę z jajecznicą:) Co poradzę, skoro kocham jajka na śniadanie?:)
W moich jajecznych eksperymentach dodawałam mozzarellę do omleta, do jajecznicy spróbowałam po raz pierwszy. I co? I super! Kiedy jeszcze doda się szynkę, są nie tylko trzy smaki, ale i trzy konsystencję. Spróbujcie:)

Jajecznica z szynką i mozzarellą
składniki na 1 porcję:
2 jajka
2 plasterki szynki
3 plasterki mozzarelli
szczypiorek
sól i pieprz do smaku
odrobina masła do smażenia

Roztrzepujemy jajka, dodajemy sól, pieprz i posiekany szczypiorek. Szynkę kroimy w paseczki, mozzarellę w średnią kosteczkę (ok 1,5 cm). Na patelni rozpuszczamy odrobinę masła i zarumieniamy szynkę. Wrzucamy mozzarellę i podsmażamy ją kilkanaście sekund delikatnie obracając. Jak tylko zacznie się rozpuszczać, wlewamy jajka i mieszamy.
Smacznego:)

środa, 24 lipca 2013

Zielona jajecznica

Była jajecznica czerwona z pomidorami i bazylią, czas zmienić kolor:) Dziś na zielono. Uwielbiam smak natki - jest taki wiosenny. 
Jajecznica z natką jest troszkę na arabską nutę, więc dodałam szczyptę gałki muszkatułowej, ale to jak najbardziej opcjonalna wersja. Co ja się tu będę rozpisywać?! Przecież to tylko jajka i natka:)

Zielona jajecznica
1 porcja:
2 jajka
pół pęczka natki
sól i pieprz do smaku
ew. szczypta gałki muszkatułowej
odrobina masła do smażenia

Bez wymądrzania się:) siekamy natkę, rozkłócamy jajka, dodajemy przyprawy i natkę. Smażymy na odrobinie masła. Smacznego:)


poniedziałek, 22 lipca 2013

Jajecznica z pomidorami i bazylią

Jajecznica - królowa śniadań! 
Można ją robić na różne sposoby. Na pewno każdy z Was ma swoje ulubione jajecznice - podzielicie się pomysłami?
Pierwszą jajecznicę z pomidorami jadłam wiele lat temu u starych znajomych, u których z konieczności zostałam na noc. Uciekł mi ostatni autobus i trzeba się było ratować. Dostałam piżamkę w serduszka i śniłam o niebieskich migdałach:) Rano obudził mnie zapach kawy pomieszany z zapachem jajecznicy. Usiadłam przy stole i spojrzałam na dziwnie wyglądającą czerwonawą paćkę z lekkim niepokojem, ale nie wypadało marudzić. Skończyło się dokładką:)

Jajecznica z pomidorami i bazylią

na jedną porcję:
2 jajka
1 średni pomidor
łyżka posiekanej świeżej bazylii
łyżeczka masła do smażenia
sól i pieprz do smaku

Pomidory obieramy ze skórki i kroimy w średniej wielkości kostkę. Rozpuszczamy masło, wrzucamy pomidory i podsmażamy. Początkowo pomidory puszczą sok, potem sok wyparuje - smażymy minutę dłużej licząc od wyparowania soku, czyli około 3-4 minuty. Jajka roztrzepujemy, dodajemy sól, pieprz i bazylię, wlewamy do podsmażonych pomidorów i smażymy do ścięcia się jajek.
Smacznego:)

piątek, 19 lipca 2013

Kanapki caprese

Dziś na włoską nutę. Zauważyłam, że lato kojarzy mi się z Włochami. Pewnie przez to słońce. Pomidory, oliwki, bazylia i oliwa z oliwek. Tym razem caprese przeniosłam na kromki chleba i tak pięknie zaczęłam dzień.

Kanapki caprese

dwie kromki chleba pełnoziarnistego
mozzarella
pomidor
2 czarne oliwki
kilka listków bazylii
odrobina oliwy z oliwek
odrobina soli do podkreślenia smaku

Na kromkach układamy naprzemiennie plasterki mozzarelli i pomidora, układamy plasterki oliwek, posypujemy posiekaną bazylią, delikatnie solimy i skrapiamy oliwą z oliwek.
Gotowe! Miły początek dnia:)



Sałatka pachnąca czosnkiem

Latem chyba najlepiej smakują sałatki. Nie te z majonezem, ale z lekkim sosem z oliwy wymieszanej z sokiem z cytryny i ziołami. Nie są konieczne przepisy lecz czysta fantazja, którą często kierują zakupy zrobione na targu. Za każdym razem, gdy wracam z targowych zakupów czuję się jak księżniczka, która za chwilę zamieni się w królową kuchni:) A czasem jak łobuz pirat, mający w torbie bezcenny łup, czy nawet skarb:)
Moja dzisiejsza sałatka to efekt zdobycia różnych odmian sałat. Świeci słońce, więc pierwsza myśl to oliwki i pomidory. Lubię jajka w sałatkach, więc nad tym zupełnie nie muszę się zastanawiać. Czosnek był ostatnią myślą-taką dzisiejszą wisienką na torcie. 
Mieszajcie i jedzcie ze smakiem:)

Sałatka czosnkiem pachnąca

mieszanka sałat
pomidor
2 jajka
10 zielonych oliwek,
niewielka cebula
natka pietruszki

sos: 
5 łyżek oliwy z oliwek
3 ząbki czosnku
łyżka soku z cytryny
szczypta soli, pieprzu i cukru

W zależności od rodzaju sałat, rwiemy je na kawałki lub pozostawiamy listki w całości. Jajka gotujemy na półtwardo, kroimy w cząstki i układamy na sałacie. Układamy cząstki pomidora, wrzucamy oliwki, posypujemy posiekaną natką pietruszki. Robimy sos, czyli mieszamy wszystkie składniki wraz ze zmiażdżonym czosnkiem. Polewamy sosem sałatkę i jesteśmy w niebie:)
Smacznego!

poniedziałek, 15 lipca 2013

Omlet z twarogiem

To smak mojego dzieciństwa. Babcia często robiła omlet z twarożkiem na śniadania dla mnie i mojego Brata. Oczywiście ser był robiony w domu z mleka, po które codziennie chodziliśmy z kanką kilometr od domu. Po drodze trzeba było wspiąć się na wysoką górę-codzienna przygoda:) Pani Jadzia miała też kury, więc i "prawdziwych" jajek nie brakowało. Do omletu czasem babcia dodawała szczypiorek, czasem natkę, innym razem koper czy kolendrę. Za każdym razem smakował jednocześnie tak samo i inaczej. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale omlet z twarogiem nie potrafił się znudzić.
Poniższe proporcje zależą od tego, czy lubicie omlet jeść samodzielnie, czy z chlebem. Jeśli z chlebem, spokojnie najedzą się dwie osoby.

Omlet z twarożkiem

2 jajka
około 100 g twarożku (zazwyczaj wybieram półtłusty)
sól i pieprz do smaku
szczypiorek, natka, kolendra, bazylia-co kto lubi
odrobina masła do smażenia

Twarożek rozdrabniamy widelcem i wrzucamy na patelnię. Oczywiście najlepsza jest teflonowa, ale kto tam za czasów Babci miał pojęcie o teflonie:) Smażymy na małym ogniu cały czas mieszając około 2 minuty. Serek najpierw zacznie się rozpuszczać, potem puści serwatkę. Smażymy jeszcze chwilę po tym, jak serwatka wyparuje, a serek stanie się lekko ciągnący. 
Rozkłócamy widelcem jajka, dodajemy sól i pieprz oraz serek i rozbijamy razem. Będą grudki sera, ale tak ma być. Dodajemy posiekane zioła. Na patelni rozpuszczamy odrobinę masła, wlewamy masę jajeczną i smażymy na maleńkim ogniu najlepiej pod przykryciem, by wierzch się ściął zanim spód się przypali.
Podajemy z pomidorami, ogórkami, rzodkiewką-znów to, co kto lubi:)
Smacznego:)

środa, 12 czerwca 2013

Groszkowy gulasz wegetariański

Robi się coraz cieplej i coraz lżej mamy ochotę jeść. U nas dziś na stole gulasz z groszku. Pycha! Po raz pierwszy tak namieszałam, ale zdecydowanie nie ostatni. Suszone pomidory i zioła prowansalskie nadały mu smak słońca. Gorąco Wam polecam, zwłaszcza że danie szybkie i proste. Obiad w 15 minut.
  
Groszkowy gulasz wegetariański
30 dag pieczarek
pół opakowania mrożonego groszku
niewielka cebula
2 ząbki czosnku
3 płaty suszonych pomidorów w zalewie
łyżka zalewy z suszonych pomidorów
łyżka ziół prowansalskich
sól i pieprz do smaku
łyżka oliwy do smażenia

Groszek gotujemy w osolonej wodzie około 10 minut, gdy na wrzątek wrzucamy mrożony, dla rozmrożonego wystarczy 7 minut. Nie powinien być zbyt miękki, ale i nie surowy, więc sprawdzajmy. Przy odcedzeniu zostawiamy łyżkę wody, w której groszek się gotował.
Pieczarki myjemy, osuszamy, kroimy w plasterki, lekko oprószamy solą i pieprzem i smażymy. W trakcie smażenia dodajemy posiekaną cebulę i czosnek. Smażymy do lekkiego zrumienienia.
Płaty pomidorów kroimy w średniej wielkości kostkę. Podsmażone pieczarki, ugotowany groszek i pomidory łączymy. Dodajemy wodę z gotowania groszku, łyżkę zalewy z pomidorów, zioła prowansalskie i wszystko dusimy razem około 3-4 minut. Teraz czas na doprawienie.
Smacznego!

 Wersja na speedcooka:
30 dag pieczarek
pół opakowania mrożonego groszku
niewielka cebula
2 ząbki czosnku
3 płaty suszonych pomidorów w zalewie
łyżka zalewy z suszonych pomidorów
łyżka ziół prowansalskich
sól i pieprz do smaku
łyżka oliwy do smażenia

Do naczynia miksującego wsypujemy mrożony groszek. Zalewamy wodą 2 cm ponad groszek, solimy i gotujemy: obroty-0, temperatura-gotowanie, czas-10 minut.Odcedzamy pozostawiając łyżkę wody, w której groszek się gotował.


Pieczarki myjemy, osuszamy, kroimy w plasterki, lekko oprószamy solą i pieprzem i smażymy. W trakcie smażenia dodajemy posiekaną cebulę i czosnek. Smażymy do lekkiego zrumienienia.
Płaty pomidorów kroimy w średniej wielkości kostkę. Podsmażone pieczarki, ugotowany groszek i pomidory łączymy. Dodajemy wodę z gotowania groszku, łyżkę zalewy z pomidorów, zioła prowansalskie i wszystko dokładnie mieszamy. Przekładamy do naczynia miksującego i krótko dusimy: obroty-0, temperatura-gotowanie, czas-3 minuty. Po uduszeniu doprawiamy do smaku.
Smacznego!

środa, 15 maja 2013

Pasta fasolowo-pieczarkowa

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam wszelkiego rodzaju pasty do kanapek. Wystarczy zestawić ze sobą kilka składników, zmiksować, dosmaczyć i gotowe. Staram się, żeby zawsze w pojemniczku lub pojemniczkach w lodówce było coś, czym można by było w każdej chwili posmarować kromkę chleba.
Pastę z fasoli robię dość często. Po pierwsze zawsze smakuje, po drugie wspaniałe źródło białka. Tym razem oprócz nieodzownego jajka dodałam podsmażone z cebulką pieczarki i pełną witamin natkę pietruszki. Ach, jak pachnie natka!:) 

Pasta fasolowo-pieczarkowa

3/4 szklanki suchej fasoli jaś
2 cebule
6 pieczarek
jajko na twardo
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz do smaku
łyżeczka masła do smażenia

Fasolkę płuczemy, zalewamy wrzącą wodą i odstawiamy na  noc. Odcedzamy, zalewamy świeżą wodą i gotujemy do miękkości-godzina powinna wystarczyć. Pieczarki i cebulę drobno kroimy i podsmażamy na maśle. Studzimy. Fasolę, cebulę, pieczarki i pokrojone w kawałki jajko miksujemy, dodajemy posiekaną natkę i dosmaczamy.
Smacznego!

Wersja na speedcooka:
3/4 szklanki suchej fasoli jaś
2 cebule
6 pieczarek
jajko na twardo
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz do smaku
łyżeczka masła do smażenia

Fasolkę płuczemy, zalewamy wrzącą wodą i odstawiamy na noc. Odcedzamy, wrzucamy do naczynia miksującego, zalewamy świeżą wodą i gotujemy do miękkości: obroty-0, temperatura-gotowanie, czas-1 godzina. Pieczarki i cebulę drobno kroimy i podsmażamy na maśle. Studzimy. Cebulę, pieczarki i pokrojone w kawałki jajko wrzucamy do fasoli i miksujemy; obroty-10, czas-20 sekund. Dodajemy posiekaną natkę i dosmaczamy.
Smacznego!

sobota, 11 maja 2013

Sałatka pieczarkowo-jajeczna

Za oknem gorąco. Cudnie gorąco! To fantastyczne, że gdy przychodzą takie dni, w których nie udaje nam się ukryć małych mankamentów nadmiarów wszelakich pod ubraniem, organizm domaga się o dietetyczne i lekkie dania:) Co więcej, chce dań takich, przy których nie przyjdzie nam stać długo w kuchni, bo przecież jest tyle innych fantastycznych miejsc, gdzie słońce czeka tylko, by nas porozpieszczać.
Mam dziś dla Was sałatkę pieczarkowo-jajeczną. Początkowo planowałam podsmażyć pieczarki na masełku, ale postanowiłam zaeksperymentować. Zastanawiałam się, czy gotowanie pieczarek na parze ma sens, ale wierzcie mi: ma! Usmażone na masełku uwielbiam, bo oprócz swojego smaku nabierają również maślanego, a te gotowane na parze, lekko oprószone ziołami prowansalskimi zupełnie mnie zaskoczyły!

Przepis dopisuję do zakładki dieta ze speedcookiem jako kolacja, ale można równie dobrze zacząć nią dzień, w te słoneczne zastąpić nią obiad, a i przekąską stać się może, bo lekka, szybka i pełna witamin.

Sałatka pieczarkowo-jajeczna
3 jajka na twardo
5 średnich pieczarek
pół czerwonej papryki
pół sałaty
garstka rukoli
mały jogurt naturalny (150g)
sok z połowy cytryny
ząbek czosnku
2 łyżeczki ziół prowansalskich
łyżeczka cukru
sól i pieprz do smaku

Pieczarki myjemy, kroimy na pół. Układamy je w sicie do gotowania na parze, oprószamy delikatnie solą, pieprzem i łyżeczką ziół prowansalskich.Gotujemy na parze ok 15 minut. Po ugotowaniu kroimy je jeszcze raz na pół. Paprykę kroimy w średniej wielkości kostkę, jajka na ósemki, sałatę drzemy na kawałeczki. Wszystko wrzucamy do miski, dodajemy rukolę.
Robimy sos: mieszamy jogurt z sokiem z cytryny, dodajemy łyżeczkę ziół prowansalskich, cukier i przeciśnięty przez praskę lub drobno posiekany czosnek. Dosmaczamy solą i pieprzem. Gotowym sosem polewamy warzywa.
Smacznego:)

Wersja na speedcooka:
3 jajka na twardo
5 średnich pieczarek
pół czerwonej papryki
pół sałaty
garstka rukoli
mały jogurt naturalny (150g)
sok z połowy cytryny
ząbek czosnku
2 łyżeczki ziół prowansalskich
łyżeczka cukru
sól i pieprz do smaku

Pieczarki myjemy, kroimy na pół. Układamy je w sicie do gotowania na parze, oprószamy delikatnie solą, pieprzem i łyżeczką ziół prowansalskich. Do naczynia miksującego wlewamy litr wody. Gotujemy na parze: obroty-0, temperatura-gotowanie na parze, czas-15 minut. Po ugotowaniu kroimy je jeszcze raz na pół. Paprykę kroimy w średniej wielkości kostkę, jajka na ósemki, sałatę drzemy na kawałeczki. Wszystko wrzucamy do miski, dodajemy rukolę.
Robimy sos: mieszamy jogurt z sokiem z cytryny, dodajemy łyżeczkę ziół prowansalskich, cukier i przeciśnięty przez praskę lub drobno posiekany czosnek. Dosmaczamy solą i pieprzem. Gotowym sosem polewamy warzywa.
Smacznego:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...