Ludzie, jak długo mnie tu nie było!
I co mam powiedzieć? No co? Nie mam zielonego pojęcia :) Pani Praca, pan Czas, dziecię Życie. Pochłonięta szaloną codziennością jadłam oczywiście. Tego ostatniego mogłam nie pisać-przecież w innym wypadku by mnie tu już nie było!
Co się działo przez ten czas?
Rozszalały mi się zamówienia i zamieniły moją pracę w inną jakość. Tak jest o niebo lepiej.
Na rynku ukazała się moja druga książka. Tak też jest lepiej:) Za mną mnóstwo spotkań, podróży, poznanych ludzi, zebranych wrażeń i emocji.
I jeszcze nieco innych zmian. Jest dobrze :)
Za oknem wreszcie śnieg. Czekałam na niego jak dziecko. Pewnie zamieszczonym przepisem zupełnie temu zaprzeczę, bo wygląda na to, że zimę chcę przegonić, ale nic bardziej mylnego. Kocham maliny o każdej porze roku! A Wy?
A ten cukier puder nie przypomina przypadkiem troszkę zimy?:)
Przepis pochodzi z mojej drugiej książki i mam nadzieję, że sprawi Wam tyle przyjemności prostotą przygotowania, zwykłymi składnikami i przede wszystkim smakiem, co moim małym bohaterom. Smacznego!
Racuchy serowe z malinami
Pół kg twarogu
pół szklanki cukru
1 budyń waniliowy lub śmietankowy
4 jajka
3 łyżki mąki
pszennej
cukier puder do posypania
maliny (świeże lub
rozmrożone).
Do miseczki wrzucamy żółtka, ser,
mąkę, cukier i budyń i miksujemy na gładką masę. Białka
ubijamy na sztywną pianę, dodajemy do masy serowej i delikatnie
mieszamy. Racuchy smażymy na maśle na rumiano, kładziemy maliny i
posypujemy cukrem pudrem.









