Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lutego 2013

Tarta cytrynowa z bezą

Fantastyczna tarta z przepisu Paulo Cozza. 
Kruche ciasto, aromatyczny kwaśny rozpływający się w ustach krem cytrynowy i słodka krucha beza. Idealnie wyważone i uzupełniające się smaki.
I co ważne: wbrew efektowi końcowemu i długiemu opisowi, przygotowanie tej tarty wcale nie jest pracochłonne. To lubię:)

Tarta cytrynowa z bezą

 Ciasto:
175 g mąki
pół łyżeczki soli
80 g cukru pudru
115 g masła
1 białko roztrzepane z 2 łyżkami zimnej wody

Krem cytrynowy:
3 średnie cytryny
125 g masła
3 jajka
80 g cukru

Beza:
3 białka
szczypta soli
80 g cukru
3 łyżki zimnej wody
łyżka mąki ziemniaczanej

Ciasto: Łączymy wszystkie składniki i zagniatamy gładkie ciasto. Formujemy kulę, zawijamy w folię i wkładamy na godzinę do lodówki. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy, przekładamy do formy do tarty, nakłuwamy wierzch widelcem. Przykrywamy papierem do pieczenia, na wierzch wysypujemy suchą fasolę, by ciasto nie wyrosło. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy 15 minut.

Krem cytrynowy: Wyciskamy sok z cytryn i podgrzewamy w rondelku. Dodajemy masło i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. W miseczce roztrzepujemy jajka z cukrem. Dolewamy do nich połowę soku z cytryn z masłem cały czas mieszając. Po chwili całość wlewamy do rondelka z pozostałym sokiem i cały czas mieszamy na małym ogniu dopóki nie otrzymamy konsystencji budyniu i krem nie zacznie się gotować. Ściągamy z ognia i studzimy przykrywając rondelek folią, by nie wytworzył się kożuszek. Po wystudzeniu nakładamy na ciasto.

Beza: Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Do garnka wlewamy zimną wodę, wsypujemy cukier, podgrzewamy, aż cukier się rozpuści. Powolutku wlewamy syrop do ubitych białek nie przestając ubijać. Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną. Wykładamy masę białkową na masę cytrynową.

Całość wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 20 minut w 190 stopniach, dopóki beza na wierzchu miejscami nie zbrązowieje.
Smacznego:)

piątek, 4 stycznia 2013

Ciasto latte macchiato

Szukałam przed Świętami przepisu na ciasto z kremem, bo za takimi przepada mój Syn. Zaczęłam od mojego zbioru karteczek. Znalazłam coś, co stało się hitem na naszym stole!
Kartka z wydrukowanym przepisem była nieco pożółkła. Wygląda na to, że swoje odczekała. Poszperałam dziś po blogach w poszukiwaniu tego, z którego ciasto sobie bezczelnie ściągnęłam i znalazłam u Moniki. Patrzę teraz na Jej zdjęcia i na moje - ciasto Moniki wygląda bardziej apetycznie, więc jeśli mój post nie zachęci Was do zrobienia tego cudu, zajrzyjcie do Niej koniecznie:) Zdjęcia robiłam w świątecznej bieganinie między stołem, kuchnią i tymi, którzy nie mogli się doczekać, by rzucić się na tę słodkość z łyżeczką zanim ciasto na dobre stężało:)

Na spodzie czekoladowe ciasto, wyżej krem cappuccino, potem bita śmietana i wszystko to stonowane gorzkim sypkim kakao. Niebiańskie!
Moje dwie zmiany: zrezygnowałam z dodatku likieru kawowego do mas oraz do bitej śmietany dodałam trzy łyżki cukru wiedząc, że Syn każdą z części będzie jadł oddzielnie - już tak ma:)

Ciasto latte macchiato

Ciasto:
1/4 szklanki cukru
5 jajek
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao
2 łyżki suchego maku
łyżka suchej mielonej kawy
łyżeczka proszku do pieczenia

Suche składniki mieszamy. Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę, dodajemy żółtka nadal ubijając. Na koniec dodajemy suche składniki i delikatnie mieszamy łyżką. Wlewamy na wyłożoną papierem do pieczenia lub wysmarowaną masłem blachę (duża prostokątna jest idealna) i pieczemy około 20 minut w 180 stopniach. Sprawdzamy patyczkiem, czy nie jest surowe w środku.

Masa cappuccino:
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
6 łyżek cappuccino (dałam waniliowe)
1/4 szklanki cukru
pół litra mleka
kostka masła lub margaryny
ew. łyżka likieru kawowego

Nie wiem, jak gotujecie budyń - szkoła mówi, że suche składniki mieszamy z niewielką ilością mleka, resztę mleka zagotowujemy i wlewamy wymieszany budyń do gotującego się mleka. Ja nigdy się w to nie bawiłam lecz wlewam zimne mleko do garnka, wsypuję proszek, mieszam dokładnie i zagotowuję nie przestając mieszać. Tak też zrobiłam tym razem. Oczywiście gotujemy budyń bez tej kostki masła. Budyń studzimy. Ucieramy masło i gdy będzie już gładkie, powoli dodajemy budyń nie przestając ucierać. Nakładamy na wystudzone ciasto.

Bita śmietana:
pół litra śmietanki 30%
3 łyżki żelatyny
ew. 3 łyżki cukru
i ew. 2 łyżki likieru kawowego

Żelatynę rozpuszczamy w kilku łyżkach wrzątku. Śmietanę ubijamy na sztywno, dodajemy żelatynę. Wykładamy masę na ciasto. Wierz posypujemy gorzkim kakao.
Smacznego słodkiego!

sobota, 2 czerwca 2012

Salceson na słodko:)

Bałam się zrobić ten czekoladowy deser, bo przepis dostałam od osoby, która lubi namieszać. Dlaczego? Bo innym wyjść nie powinno. Bo taka natura. Bo taka karma. Albo po prostu, bo tak. Wszystkie szczepki kwiatów od tej onej nie chciały się przyjąć, a żywe kwiaty padały na oczach. To przykre, ale takie istoty są wśród nas i chodzą bezkarnie, bo szkodliwość ich czynów niewielka.
Spróbowałam za namową Syna. W razie porażki mały gest i witaj koszu na śmieci:)
Ale udało się jakimś cudem. Może owa ona pomyliła się i napisała go jak należy? Na to wygląda.
Zróbcie. Ciekawy deser.

Salceson na słodko

pół kostki masła
5 łyżek cukru
4 łyżki kwaśnej śmietany
3 łyżki kakao
opakowanie galaretki (dałam truskawkową)
łyżka żelatyny
3 paczki herbatników
wafel

Masło rozpuszczamy, dodajemy cukier, kakao oraz śmietanę, zagotowujemy i odstawiamy do przestudzenia. Galaretkę mieszamy z żelatyną i rozpuszczamy w pół litra wrzątku. Studzimy.
Gdy obydwie masy będą delikatnie jeszcze ciepłe, łączymy je. Dodajemy pokruszone herbatniki i dokładnie mieszamy.
Wafel układamy na połowie ścierki, przykrywamy drugą połową i polewamy delikatnie wodą. Ile wody? Musicie sprawdzać stan wilgotności wafla-powinien być na tyle miękki, by dał się zwijać. Gdy wafel jest gotowy, układamy wzdłuż na jednym brzegu wałek masy i zawijamy wafel wokół pomagając sobie ściereczką. Wkładamy do lodówki bez przykrycia. Po godzinie-dwóch przekręcamy na drugą stronę, by wafel wysechł. 
Kroimy na plasterki niczym salceson.

Smacznego!

wtorek, 15 maja 2012

Biszkopt z rabarbarem

Wszyscy ulegli wiosennemu urokowi rabarbaru - uległam i ja:) Próbowałam sobie przypomnieć ciasto z rabarbarem z dzieciństwa, ale nie udało mi się. Pamiętam pałeczki maczane w cukrze i chrupane z uśmiechem, pamiętam wciąż napełniające się szklanki z kompotem. Ciasta nie pamiętam. Zadzwonię dziś wieczorem do Mamy i zapytam, jak to z tym ciastem było.
Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w ciastach z rabarbarem. Powód jest prosty: gdy wiele lat temu upiekłam swój pierwszy biszkopt z czerwonymi pałeczkami, zakochałam się w nim na umór i każde inne ciasto byłoby po prostu zdradą:)

Biszkopt ma chrupiącą skórkę, jest puszysty, słodki, a słodycz fantastycznie przełamuje rabarbar.
Biszkopt z rabarbarem

4 jajka
szklanka cukru
pół szklanki mąki pszennej
pół szklanki mąki ziemniaczanej
łyżeczka proszku do pieczenia
opakowanie cukru waniliowego
3-4 pałeczki rabarbaru
ew. średnie jabłko
cukier puder do posypania

Zaczynamy od rabarbaru. Obieramy pałeczki, tniemy na pół wzdłuż, a potem na kostkę. Zasypujemy 1/3 szklanki cukru, potrząsamy miseczką, by rabarbar dokładnie obtoczył się w kryształkach i wstawiamy na godzinę do lodówki.
Białka oddzielamy od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę powoli dodając cukier i cukier puder. Gdy cukier się rozpuści, dodajemy żółtka nadal ubijając. Na koniec dodajemy mąką i proszek do pieczenia, delikatnie mieszamy.
Teraz czas na rabarbar. Odlewamy sok zostawiając ze 2-3 łyżki, dodajemy rabarbar do ciasta, delikatnie mieszamy i wylewamy do wysmarowanej tortownicy i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy 30-40 minut do zrumienienia. Posypujemy cukrem pudrem i pałaszujemy do ostatniego okruszka:)
Smacznego!

I jeszcze jedna smakowitość. Przepisu nie muszę podawać. Chciałam Wam tylko pokazać, jak mi dziś było dobrze:)

czwartek, 3 maja 2012

Szarlotka dla leniwych

Nie oszukujmy się, jabłka o tej porze roku nie mają nic wspólnego ze smakiem jabłek. A tak między nami, nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam dobre jabłko. I nie chodzi tylko o okres wiosenny.
Na naszym osiedlu często dzwoni domofon, po odebraniu słychać: "Ziemniaki, cebula, marchew" i odpowiedzi sąsiadów, bo dzwonią jednocześnie do wszystkich (w jakim to filmie facet dzwonił do wszystkich przyciskając guziczki linijką?). Kiedy kilka dni temu usłyszałam: "Jabłka", ślinka mi poleciała. Chyba wiosenne skłonności o owoców:) Zapytałam: "Świeże?" . "Tak, prosto z chłodni". Cóż, głupie pytanie, głupia odpowiedź. I ja też byłam głupia kupując całą reklamówkę. Koszmar bezsmakowy!
I wtedy przypomniała mi się sypana szarlotka mojej Mamy. Pogrzebałam w zeszycie i jest!

Szarlotka dla leniwych

Ciasto:
szklanka mąki pszennej
szklanka kaszy manny
2/4 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
140 g masła

Ponadto:
półtora kg jabłek
sok z połówki cytryny

Suche składniki, czyli mąkę, cukier, kaszę i proszek do pieczenia dokładnie mieszamy i dzielimy na trzy części.
Jabłka trzemy na tarce, dodajemy sok z cytryny. I tutaj proponuję spróbować i wedle gustu dodać więcej soku lub cukru.
Do wysmarowanej tłuszczem tortownicy sypiemy jedną część suchego ciasta, na to połowa jabłek, znów ciasto, jabłka i ciasto. Na wierzch kładziemy starte masło. Tortownicę wstawiamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 30-40 minut do zrumienienia. Podczas pieczenia masło rozpuszcza się i wsiąka w ciasto. Warto zajrzeć po około 15 minutach, by sprawdzić, czy całe masło wsiąkło. Jeśli nie, robimy kilka dziurek wykałaczką i problem rozwiązany.
Smacznego:)

poniedziałek, 20 września 2010

Szarlotka z pianką

"Mamo, upiekłabyś szarlotkę. Ale nie taką zwyczajną, tylko z ogromną pianą."
I mama upiekła:) A przepis znalazła u Kuchareczki.
Ciasto jest niezwykle kruche, aż chrupiące, dużo jabłek, a pianka wcale nie opada podczas pieczenia, co czasem mi się zdarzało przy innych przepisach. Biegnijcie po jabłuszka do warzywniaka!

Szarlotka z pianką

Cytuję za Kuchareczką:

ciasto:
3 szklanki mąki
1 kostka masła lub margaryny
4 płaskie łyżki cukru
5 żółtek jajek
2 łyżeczki proszku do pieczenia (kopiaste)
opakowanie cukru waniliowego

nadzienie:
6-7 średniej wielkości jabłekpiana:
5 białek
¾ szklanki cukru
kisiel (ja dałam w zastępstwie pół opakowania budyniu-z czystego lenistwa, bo kisielu nie miałam)

Składniki ciasta mieszamy i zagniatamy ciasto. Jedną trzecią część wkładamy do zamrażarki. Resztę wałkujemy i rozkładamy na blasze. Posypujemy ciasto odrobiną mąki lub bułki tartej i rozkładamy wcześniej przygotowane jabłka pokrojone w ósemkę, cienkie plasterki lub starte na tarce (ja jabłka starłam na grubych oczkach).
Ubijamy białka. Pod koniec powoli dodajemy cukier i kisiel (ja budyń). Pianę układamy na jabłkach. Resztę ciasta z zamrażalnika ścieramy na tarce i posypujemy nim ciasto. Pieczemy około 45 minut w 190oC.

Smacznego!

czwartek, 12 sierpnia 2010

Drożdżowa chałka z rodzynkami i kruszonką

To wielokrotnie wypróbowany przepis. Pierwszy raz upiekłam tę chałkę kilka lat temu na Wielkanoc -wyszła olbrzymia! I już wiedziałam, że będę wracać do tego przepisu. Formowałam z niego brioszki, piekłam ciasto drożdżowe w blasze, drożdżówki z jagodami, z jabłkami, raz dodawałam bakalie, innym razem startą skórkę z pomarańczy lub z cytryny-co dusza zapragnęła.

A oto przepis podstawowy, czyli

Drożdżowa chałka z rodzynkami i kruszonką

4 i pół cup mąki pszennej (cup=230 ml)
1 cup ciepłej wody
15 g drożdży
10 łyżek cukru
2 łyżeczki soli
2 jajka
2 łyżki oleju
rodzynki
na kruszonkę 3 łyżki masła, 3 łyżki cukru, mąki tyle, by wyszła kruszonka

Z drożdży, łyżeczki cukru, 4 łyżek wody i łyżki mąki robimy zaczyn. Odstawiamy do wyrośnięcia. Mieszamy suche składniki, dodajemy resztę składników i dokładnie zagniatamy. Odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Zagniatamy ponownie i odstawiamy na 30-40 minut. Po tym czasie dzielimy ciasto na trzy, turlamy wałki i pleciemy warkocz. Odstawiamy do wyrośnięcia na około pół godziny i pieczemy na rumiano.

Smacznego!

sobota, 15 maja 2010

Piernik błyskawiczny

Tak na prawdę to miałam dziś ochotę na ciasto z rabarbarem. Ale nie udało mi się rabarbaru kupić. W poniedziałek znów udam się na polowanie i do domu bez rabarbaru nie wrócę!
By ukoić rabarbarowe smutki, upiekłam piernik. Błyskawiczny. Mieszamy i gotowe:)
Poniżej przepis, według którego upiekłam swój pierwszy piernik jeszcze w liceum. W nawiasach moje dzisiejsze wariacje z braku składników, jak to bywa z braku planów.

Piernik  błyskawiczny
2 szklanki kwaśnego mleka (ja miałam 400gramowy kefir, resztę uzupełniłam jogurtem wiśniowym)
pół szklanki oleju
2 łyżki dżemu (dziś dałam dżem z czarnej porzeczki)
szklanka cukru
2 łyżki kakao (zabrakło jednej, więc drugą zamieniałam na kawę rozpuszczalną)
3 szklanki mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki sody
opakowanie cukru waniliowego
opakowanie przyprawy do pierników.

I skomplikowane przygotowanie: wszystkie składniki wrzucamy do miski, mieszamy i pieczemy do zrumienienia:)
Piernik można jeść bez niczego, bo jest miękki i soczysty. Ja przekroiłam go na trzy placki i posmarowałam porzeczkowym dżemem. Można polać polewą czekoladową, udekorować bitą śmietaną itp. Pyszny jest też przełożony kremem karpatkowym-wypróbowane.

Miłego pieczenia:)

wtorek, 4 maja 2010

Tarta kawowa

Zrobiłam dziś ciasto:)
Piszę "zrobiłam", bo to ciasto bez pieczenia. Proste i niezwykle kawowe.
Przepis pochodzi z małej książeczki dołączonej do któregoś z pism kobiecych - nie potrafię powiedzieć, z którego, bo jakiś czas temu robiąc porządki w przepisach, powyrywałam te wyglądające ciekawe, a resztę wyrzuciłam.

Tarta kawowa
Ciasto:
300 g kruchych herbatników
150 g masła

Nadzienie:
50 g cukru
3 żółtka
20 g mąki pszennej
3 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
300 ml mleka
łyżka kawy rozpuszczalnej
110 ml kremówki (ja użyłam 30% łaciatej)

Herbatniki miksujemy z miękkim masłem. Masło musi być bardzo miękkie, bo herbatniki wyskakują - sprawdzone:) Ja najpierw herbatniki zmiażdżyłam w miseczce tłuczkiem i dopiero dodałam do delikatnie ubitego masła. Ciastem oblepiamy formę i wstawiamy do lodówki.
Cukier mieszamy drewnianą łyżką z żółtkami i dodajemy obie mąki. Mleko zagotowujemy z kawą i małym strumykiem wlewamy do masy jajecznej cały czas mieszając. Stawiamy garnek na małym gazie i nadal mieszając zagotowujemy. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy folią, by nie zrobił się kożuch i odstawiam do wystygnięcia.
Kremówkę ubijamy na sztywno i nadal ubijając dodajemy po troszku masę kawową. Wylewamy na ciasto i wstawiamy na 2-3 godziny do lodówki.
W przepisie były jeszcze czekoladowe wiórki do dekoracji. Robiąc dziś zakupy, nie kupiłam czekolady, będąc przekonana, że mam jedną w domu. A okazało się, że krasnoludki ją zjadły:) I tym oto sposobem moja tarta jest naga...

Smacznego!

czwartek, 11 marca 2010

Bounty

Smaczną miłością darzę smak kokosów:) A jeśli doda się do tego smak kawy, nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba!
Bounty to ciasto na czekoladowym biszkopcie nasączonym kawą z kokosową warstwą uwieńczoną mleczną czekoladą. Szybkie, proste i nie tylko na niedzielę. Z bounty można świętować codziennie:)

Bounty
Ciasto:
5 jaj
pół szklanki cukru
niepełna szklanka mąki tortowej
łyżeczka proszku do pieczenia
2 czubate łyżki kakao
szklanka naparu z kawy
cukier waniliowy

Masa:
pół litra mleka
pół szklanki cukru
cukier waniliowy
250 g wiórków kokosowych
200 g masła

Polewa:
2 czekolady mleczne
100 g masła

Białka ubijamy na sztywną pianę. Ubijając dodajemy cukier, następnie żółtka, na końcu mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i kakao. By odmierzyć mąkę najpierw wsypałam do szklanki kakao i proszek do pieczenia, a następnie dopełniłam szklankę mąką. Ciast wylewamy na natłuszczoną blachę (użyłam dużej prostokątnej blachy) i pieczemy w 180 stopniach około 30 minut. Ostudzony biszkopt nasączamy kawą osłodzoną cukrem waniliowym.
Mleko zagotowujemy z cukrem i cukrem waniliowym, wsypujemy wiórki kokosowe i gotujemy, aż masa zgęstnieje (około 15-20 minut). Po zdjęciu z ognia do gorącej masy dodajemy masło, mieszamy i studzimy od czasu do czasu mieszając.
Na biszkopt wykładamy masę. Czekoladę rozpuszczamy z masłem i polewamy ciasto. Schładzamy w lodówce.

Smacznego:)

czwartek, 4 lutego 2010

Jogurtowa brioszka z nutą pomarańczy

Słodkie ciasto drożdżowe i szklanka mleka - czysta rozkosz!
Brioszka chodziła za mną od jakiegoś czasu. Marzyła mi się taka aromatyczna, pachnąca słońcem. Na przepis z wodą pomarańczową natknęłam się u Tilanary. Nie miałam takowej wody, więc zaimprowizowałam ze skórką startą z pomarańczy. Improwizacja udana:) I zaskoczyła mnie swą puszystością!
Przepis cytuję z Tilanarą dodając w nawiasach moje zmiany.

Jogurtowa brioszka z nutą pomarańczy
80 ml mleka
1 jajko lekko roztrzepane
50 g jogurtu
2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy (dałam skórkę otartą z jednej pomarańczy)
1 łyżeczka soku z cytryny 
20 g cukru (uwielbiam słodkie ciasto drożdżowe, więc zaszalałam dodając... 120 g i nie żałuję!)
cukier waniliowy 
1/2 łyżeczki soli
20 g roztopionego masła
350 g mąki pszennej typ 450
1 łyżeczka drożdży instant (ja dodałam łyżkę świeżych drożdży, bo według mnie ciasto lepiej smakuje)

Robimy zaczyn z drożdży, odrobiny cukru, mleka i mąki i pozwalamy mu podrosnąć. Następnie dodajemy resztę składników i zagniatamy gładkie ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia.
Tilanara wspomniała o dowolnym kształcie, więc pokusiłam się o małe bułeczki. Podzieliłam ciasto na osiem części, ulepiłam kuleczki, ułożyłam obok siebie i na koniec posypałam kruszonką (łyżka masła, łyżka mąki, łyżka cukru).
Wszystkie składniki można również umieścić w maszynie do wyrabiania ciasta a później postępować z nim wedle uznania.
Pieczemy do zrumienienia w 180-200 stopniach.

Ambrozja:)

środa, 30 grudnia 2009

Rafaello

Gdy kiedyś zobaczyłam przepis na to ciasto, najpierw się zdziwiłam (podejrzewałam, że to błąd w składnikach), a potem dla przekory postanowiłam je zrobić. A zadziwiło mnie połączenie słodkiego kremu karpatkowego ze słonymi krakersami. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Polecam z całego serca!
Nie pamiętam, z jakiej strony przepis pochodzi-jak tylko ją odnajdę, wkleję link.

Rafaello

2-3 paczki krakersów (ja użyłam krakersy Lajkonika)
1 litr mleka
2 budynie waniliowe z cukrem (ja jeden zamieniłam na śmietankowy)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3/4 szklanki cukru
1 żółtko
250 g masła
200 g wiórek kokosowych (z tego 50 g na posypkę)

Odlewamy trochę mleka i rozpuszczamy w nim budynie oraz mąkę. Resztę mleka zagotowujemy, na wrzące wlewamy rozpuszczone budynie i mieszając robimy budyń. Studzimy.
Masło miksujemy z żółtkiem, dodając po łyżce budyniu. Na koniec dodajemy wiórki kokosowe. Mieszamy.

Na blasze układamy:
warstwę krakersów
warstwę kremu
warstwę krakersów
warstwę kremu
warstwę krakersów
warstwę kremu
posypkę: 50 g wiórek przyrumieniamy na suchej patelni i tak przyrumienione mieszamy z 3 pokruszonymi krakersami.

Smacznego:)

czwartek, 10 grudnia 2009

Babka z kawową łatką

W zabieganiu ostatnio żyję szaleńczym. Z domowych obowiązków pozostawiłam sobie pranie, podlewanie kwiatów i karmienie. Kot z saszetki, rybki z pojemniczka, chomika uszczęśliwia cokolwiek, natomiast Syn zaniedbany. Według mnie, bo jak się okazało on uwielbia spaghetti z torebki i smażoną kiełbasę:)
Dziś paczuszka, nad której zawartością siedziałam pięć dni, pojechała w miejsce przeznaczenia, więc był porządny obiad, a i ciasto upiekłam. Serdecznie polecam tę babkę: jest łatwa i cudownie kawowa.

Babka z kawową łatką

5 jajek
1 szklanka mąki tortowej
1 szklanka mąki ziemniaczanej
kisiel cytrynowy
pół łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
25 dag masła roślinnego
3 łyżki kawy rozpuszczalnej
cukier puder do posypania

Kawę rozpuszczamy w 5 łyżeczkach gorącej wody. Masło roztapiamy i studzimy. Białka ubijamy na sztywną pianę. Żółtka ubijamy z cukrem i powoli dodajemy roztopione masło. Dodajemy obie mąki i kisiel, na koniec delikatnie dodajemy piane z białek.
Połowę ciasta przekładamy do wysmarowanej keksówki, do pozostałej połowy dodajemy kawę, wykładamy na białe ciasto i delikatnie kilkakrotnie mieszamy widelcem.
Pieczemy około 50 minut w 180 stopniach. Upieczoną babkę posypujemy cukrem pudrem.

Pycha:)

czwartek, 22 października 2009

Biszkopt z owocami

Przepis na ten biszkopt jest uniwersalny. Jest prosty i zawsze się udaje. Można go upiec ot tak bez żadnych dodatków, można go przełożyć masą lub tylko posypać cukrem pudrem albo połasić się na polewę.
Ja często dodaję do niego owoce. Różne. W dzisiejszej wersji są jabłka i śliwki. Wszystko zależy od inwencji.

Biszkopt z owocami

4 jajka
szklanka cukru
pół szklanki mąki pszennej
pół szklanki mąki ziemniaczanej
opakowanie cukru waniliowego
łyżeczka proszku do pieczenia

Białka ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy cukier i cukier waniliowy i ubijamy jeszcze chwilę. Teraz czas na żółtka: wbijamy je pojedynczo wciąż ubijając. Gdy masa będzie jednolita, dodajemy mąki i proszek do pieczenia. Niektórzy hołdują szkole, że mąkę miesza się łyżką, ja od momentu białek do samego końca nie wyłączam miksera. Pięć minut jego pracy i biszkopt gotowy.
Biszkopt wylewamy na wysmarowaną masłem i oprószoną mąką tortownicę. Jeśli zdecydowaliśmy się na owoce, kroimy je w kostkę i układamy na wierzch ciasta-ono sobie samo je wchłonie. Pieczemy do zarumienienia w 180-200 stopniach.

Smacznego!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...